|
Sobór Watykański II bardzo dowartościował miejsce i
rolę słowa Bożego w celebracji Mszy Świętej. Wprowadzenie języków
narodowych i zwiększenie wyboru czytanych w liturgii fragmentów Pisma
Świętego miało szerzej otworzyć przed wiernymi skarbiec Biblii. Zaczęto
też mówić o dwóch ołtarzach, nazywając ambonę „ołtarzem słowa” w
odróżnieniu od ołtarza Eucharystii.
Niestety
jeszcze w wielu kościołach ta równorzędność liturgicznej lektury Pisma
i łamania Chleba wciąż pozostaje przysłonięta dysproporcją
architektoniczną pomiędzy ogromnym, centralnie umieszczonym ołtarzem i
małą, niepozorną, umieszczoną gdzieś z boku amboną. W
takim kontekście nowy kościół Ojca Pio w San Giovanni Rotondo stanowić
może wyrazisty i wymowny wzór potraktowania miejsca głoszenia Ewangelii
i proklamowania Bożego słowa. Ambona nowego
kościoła to nie tylko pulpit pomagający w czytaniu, ale wręcz cały,
specjalnie zaprojektowany fragment przestrzeni prezbiterium – jakby
odcinek drogi prowadzącej w stronę zgromadzonych w kościele osób. Idąc
w stronę ambony, lektor czy kapłan musi odczuwać coś z tego przejęcia
towarzyszącego prorokom – posyłanym, by ogłaszać ludowi Boże słowa. Zarówno
sama ambona, jak i owa prowadząca do niej droga swoim wystrojem,
zaprojektowanym przez włoskiego rzeźbiarza Giuliano Vangi, przekazują
piękną katechezę o najgłębszej istocie głoszenia Ewangelii Nowego
Przymierza; z niezwykłym wyczuciem ukazują także postać św. Ojca Pio w
kontekście jego relacji do głoszenia słowa Bożego. U
początku drogi na ambonę, trochę ukryta przed oczami wiernych, znajduje
się rzeźba przedstawiająca scenę złożenia w grobie zdjętego z krzyża
ciała Jezusa. Umęczone ciało Zbawiciela podtrzymują jego przyjaciele i
świadkowie ukrzyżowania: Maria Magdalena i Nikodem. W ich twarzach i
postawie widać ogromny ból i cierpienie. Ojciec Pio ukryty jest tutaj w
postaci Nikodema, szczególnie w jego twarzy, którą artysta uformował na
podobieństwo oblicza Zakonnika z Gargano. To bardzo dziwna twarz. Z
jednej strony zdeformowana, jakby wręcz realnie biorąca udział w
cierpieniu Tego, którego właśnie zdjęto z krzyża. A z drugiej strony
świetlista, patrząca z mocą gdzieś przed siebie – głosząca zwycięstwo
Tego, w którego cierpieniu tajemniczo uczestniczy.
Z
tego miejsca dalej prowadzi nas już Maria Magdalena. W rzeźbie
zdobiącej ambonę widzimy ją w trzech scenach: najpierw podczas
spotkania z dwoma aniołami, którzy ogłaszają jej zmartwychwstanie
Jezusa, następnie w trakcie radosnego spotkania ze Zmartwychwstałym i
wreszcie w momencie, gdy jako pierwsza osoba ogłasza apostołom Piotrowi
i Janowi wieść o zmartwychwstaniu Chrystusa. Taki,
na wskroś biblijny, wystrój miejsca głoszenia Ewangelii podkreśla, że
najważniejszą prawdą, którą Kościół zobowiązany jest głosić, pozostaje
zmartwychwstanie Chrystusa. Jednak, aby było to możliwe, by dokonywało
się z mocą i w prawdzie, Kościół sam musi żyć „doświadczeniem” śmierci
i zmartwychwstania swego Pana. Na wzór pierwszej głosicielki Ewangelii,
„ewangelistki ewangelistów” i „apostołki apostołów” – Marii Magdaleny.
Na wzór Nikodema – Ojca Pio, który dzięki prawdziwości życia okazał się
jednoznacznym i wyrazistym świadkiem Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Ojciec
Pio, wyobrażany przez postać Nikodema, choć z jednej strony całym sobą
uczestniczy w cierpieniu Jezusa, jednocześnie spogląda w stronę
zgromadzonych w kościele ludzi. To znak jego uczestnictwa i wielkiego
zaangażowania w dzieło głoszenia Ewangelii. I choć Święty z Pietrelciny
nie był kaznodzieją, to może właśnie dlatego może być przykładem dla
tych wszystkich, którzy nigdy nie staną na ambonie – przykładem, że
głoszenie światu radości ze zwycięstwa dobra nad złem jest zadaniem
każdego ucznia Chrystusa – w miejscu i na drodze, które są mu właściwe.
|