Uliczką Vico Storto Valle, wykutą przed wiekami w północno-wschodniej ścianie Morgione, wspinamy się w kierunku budynków, gdzie Ojciec Pio urodził się i przeżył swe lata dziecięce. Domy wybudowane z wapiennych kamieni i cegły, pokryte zostały dachówką w kształcie, który w Polsce nazywamy „mnich-mniszka”, dziś porośniętą mchem i wypaloną słońcem.
Na dom rodziny Ojca Pio składało się kilka pomieszczeń rozrzuconych po średniowiecznej dzielnicy miasta, Rione Castello. W tamtych czasach nie było w tym nic nadzwyczajnego, gdyż w tej części Pietrelciny nie dało się zbudować nowych budynków ani rozbudować już istniejących. Gdy rodzinie brakowało miejsca, a sytuacja finansowa pozwalała na powiększenie domostwa, kupowano te izby, które akurat były na sprzedaż.
Idąc zgodnie z nakazem strzałek, trafiamy najpierw do domu o numerze 28. Tablica przy drzwiach w czterech językach informuje, że mieściła się tu kuchnia rodziny Forgione. W domu są dwa pomieszczenia, z których pierwsze rzeczywiście służyło za kuchnię, drugie zaś najpierw za sypialnię dzieci, potem – rodzinną jadalnię.
Izba przechodnia ma powierzchnię 10,5 m2. Podłoga pokryta jest kamiennymi płytami, takimi samymi, jakie kładzie się na ulicy. Stary kominek-palenisko po lewej stronie, zaraz obok wejścia, to miejsce, gdzie mama Giuseppa przygotowywała posiłki dla domowników. Obok niewielka ławka, na której przysiadano, by zagrzać się ciepłem ognia. Zawieszone na ścianach rondle, cedzaki i patelnie, poustawiane na półkach gliniane dzbany i szklane słoje starają się oddać charakter sprzed lat tego skromnego pomieszczenia. Ściany bielono, co nieco rozjaśniało wnętrze. Biorąc pod uwagę, że światło dzienne wpadało tu tylko przez malutkie okno, była to izba dość mroczna. Dlatego od wiosny do jesieni wejście z drewnianymi drzwiami (dziś wystawionymi obok w szklanej gablocie) pozostawało przez większą część dnia otwarte – z samego rana ustawiano w nim niewielką drewnianą barierkę, podobnie jak robi się do dziś w małych, ciasnych domach na południu Włoch. Na ścianie po lewej stronie znajduje się duży portret Giuseppy De Nunzio, na wprost fotografia Ojca Pio z bratem Michele Forgione. Sufit jest dwuspadowy – to po prostu dach domu podparty od spodu drewnianymi, sczerniałymi od upływu czasu belkami i ocieplony trzciną.
Przez drzwi przechodzimy do kolejnej izby o powierzchni niespełna 9 m2, nieco jaśniejszej, bo oświetlonej przez większe okno z drewnianą okiennicą i widokiem na północną stromiznę Morgione, potok Pantaniello i płaskowyż Piana Romana. Przez to okno Giuseppa Forgione wyglądała wracających z pola męża i synów, by na czas podgrzać jedzenie. Na środku pokoju stoi dziś stół, przy którym zasiadano do kolacji. Wiemy jednak, że wcześniej izba ta służyła za sypialnię pięciorga dzieci: Michele, Franciszka, Felicyty, Pelegriny i Grazielli (i również Amalii, starszej o dwa lata siostry Ojca Pio, która zmarła tuż przed jego urodzeniem).
Kolejny „dom Ojca Pio”, oznaczonym dziś numerem 32, to jedna izba o powierzchni 13,5 m2. Po prawej stronie wejścia duża kamienna tablica informuje: „W tym domu 25 maja 1887 roku urodził się Francesco Forgione, który dał się poznać światu jako Ojciec Pio z Pietrelciny. W setną rocznicę urodzin, dla upamiętnienia tego wydarzenia, danego przez Boga i powierzonego historii, Współbracia i Pietrelcina, z jego powodu znana i kochana przez wszystkich, wdzięczni dedykują. 25 maja 1987.”
Do środka prowadzi kilka kamiennych schodków. Podłogę ułożono z kamiennych płyt, sufit – wyraźnie nowy – z trzciny. Pomieszczenie to było sypialnią rodziców. Większą jego część zajmuje duże, dwuosobowe, metalowe łóżko. Nad nim, na ścianie zawieszony jest obraz przedstawiający stajenkę betlejemską i narodzenie Jezusa, obok wiszą portrety rodziców Forgione. Poza tym wyposażenie wnętrza stanowią dwa krzesła, kilka półek i lampa naftowa.
Trzeba pamiętać – uwaga to dotyczy wszystkich domów Ojca Pio – że wystrój wnętrz nie oddaje wiernie stanu z czasu jego pobytu w Pietrelcinie. To oczywiste – rodzice jeszcze w trakcie swego życia dokonywali różnych zmian w umeblowaniu. Po śmierci matki i wyjeździe Grazia do San Giovanni Rotondo wiele mebli i pamiątek rodzinnych zaginęło albo trafiło do rąk czcicieli Ojca Pio, którzy nie bez racji traktowali je jak relikwie. Gdy w latach siedemdziesiątych przygotowywano pomieszczenia do zwiedzania, starano się odtworzyć wiernie ich wystrój z wykorzystaniem przedmiotów z tamtej epoki.
W opisywanych pomieszczeniach swoje pierwsze lata życia i dzieciństwo spędził późniejszy Święty. W wielu życiorysach czytamy, że właśnie w rodzinnym domu, w pomieszczeniu przyległym do kuchni, gdzie znajdowały się posłania dla dzieci, przeżywał swoje pierwsze doświadczenia mistyczne. Aby wynagrodzić Jezusowi grzechy złych ludzi, zamiast na łóżku spał na kamiennej posadzce z głazem pod głową, biczował się łańcuchem, lub też klęcząc, modlił się do późnych godzin nocnych. Tutaj przeżywał pierwsze spotkania z Aniołem Stróżem i Maryją, a także doświadczył obecności szatana.
Wszystkie pomieszczenia urzekają prostotą, a zarazem schludnością. Rodzina Forgione była uboga, ale zaradna, gospodarna i pracowita. Świadczą o tym zachowane do czasów współczesnych budynki.
W mojej rodzinie trudno było znaleźć dziesięć lirów, ale nigdy niczego nie brakowało. Ojciec Pio
Nowość!
Pierwszy w Polsce przewodnik po Pietrelcinie!
Pietrelcina
– miasto narodzin. Przewodnik po życiu i miejscach Ojca Pio. Znajdziemy w nim
duże kolorowe fotografie najważniejszych zabytków Pietrelciny, przejrzyste
opisy tras turystycznych, szczegółowe informacje na temat zwiedzanych miejsc,
ciekawostki z dziejów miasta.
Przewodnik
oprowadza nie tylko po miejscach Ojca Pio, ale także po jego życiu. Przedstawia
historie i anegdoty związane z miastem jego dzieciństwa, bogato zilustrowane
zdjęciami archiwalnymi Pietrelciny, takiej, jaką widział ją młody Franciszek
Forgione.
Ojciec
Pio napisał w liście do swego brata Michele: „Pozdrów ode mnie Pietrelcinę,
którą całą w moim sercu”. Wędrując jego śladami, trzeba to zrozumieć i poczuć.
stron
120 format 125x205 oprawa miękka wydawca Wydawnictwo Serafin
Poczucie bycia u siebie. Czym ono jest? Jak można je określić? Co sprawia, że miejsce, w którym jesteśmy, zaczyna być naprawdę nasze? Najnowszy numer "Głosu Ojca Pio" o zakorzenieniu. Ponadto w numerze relacja z przeniesienia ciała Ojca Pio i reportaż o pomocy powodzianom.
Wydawnictwo Serafin poleca
ks. Zbigniew Paweł Maciejewski Rachunek sumienia dla
każdego
Pomoc w dobrym przygotowaniu i przeżyciu
sakramentu pojednania. Pokazuje, że rachunek sumienia to nie tylko
wyliczanie grzechów, ale modlitwa otwierająca nas na Boga, który zmienia
nasze życie. Książkę otwiera rozdział "Wierzę w Ciebie", kolejnymi etapami są: dziękczynienie, modlitwa do Ducha Świętego, którego pomocy zawdzięczamy poznanie grzechów, następnie badanie swojej duszy, skrucha serca przed Bogiem i prośba o przemianę swojego życia. Na końcu
zamieszczono streszczenie - dodatek: "Ściąga dla
spieszących się".
Warto przeczytać
ks. Wojciech Węgrzyniak Twarzą w twarz z Ukrzyżowanym Jerozolimskie kazania pasyjne
Świeże i umiejętne połączenie dobrej egzegezy z duszpasterskim
zacięciem. Rozważania, które zapadają w pamięć i w serce. "Judasz nie
powiesił się na drzewie. On zawisł na kościelnych pulpitach, schował się
w kasach pancernych na plebanii, siedzi w kieszeniach proboszczów. Jest
na ustach zakonnic kochających wojny, sandałach zakonników, którzy
chodzą własną drogą, w deklaracjach podatkowych składanych w urzędach skarbowych,
komputerach studentów. Jest. Ciągle jest…" (fragment kazania
trzeciego).